Do domu, przyziemnie i łąkowo…

W drodze do domu („chwała najsampierw, Komu gloria na wysokościach” i serca mojego w marszu bicie wdzięczne, ludziom dobrej woli, za kierunek :dom ). Od przystanku najpierw droga pośród pól, potem przez las, łąka,wąwóz i już po godzinie za drzew… Co jakiś czas, przystanąć ciało każe, więc rozglądanie w drodze, takie „przyziemnie łąkowe”…

Kartka z kalendarza…

Tylko kartka z kalendarza, jutro wytargana, do kosza na śmieci powędruje.

„Zwrócić uwagę władz lokalnych”…
U ustawodawcy i władz, o tym aby miotłę móc wziąć, pozamiatać, pograbić, pieniążki za to dostać, umyć się dzięki temu, odzież nabyć, pokoik wynająć ani słowa. Jadłodajnie, noclegownie, utrwalające bez dom,łatwiej…O tym aby pozwolić poskładać życie od nowa, poprzez czas ochronny w zaległościach wszelakich, ani słowa. O zaufaniu nie wspomnę. Cóż, swoją miarą urzędnicy mierzą. Przywiązać i uzależnić, my wiemy jak ci pomagać…Często pomóc komuś pozostać bezdomnym a potem mu pomagać. Owoc pomocy po altankach, dworcach, kanałach ciepłowniczych, w smrodzie i głodzie, rozpaczy, pomimo coraz to nowych jadłodajni i punktów pomocy otwierania…

A wielu jutro jak kartka z kalendarza, do kosza na śmieci powędruje.