W drodze, krzyż…

Z drzewa wykonany, o drzewo oparty, pośród innych drzew…

Jakby do źródła powrócić pragnął, do drzewa istnieniem, po to aby móc ogrzać, dach zapewnić, być ścianą od wiatru i burzy, dla człowieka.

Spotykam , wzruszony dotykam, uświadamiając sobie ile łez, próśb, dziękczynień przy nim i w Nim…

O poranku.

O poranku obserwuję stado kopytnych pasących się w oddali.Niespodziewanie dwóch kopytnych zaczyna kierować się w moją stronę. Zatrzymują się blisko mnie.

Podekscytowany i zdziwiony wracam do domku, mijam lisa, dalej napotykam na drodze bażanta. Pomimo że bażant ma ze mną na tzw pieńku ( roznosi wszystkim że jestem w lesie ) uprzedzam go o lisie…