Poranne ubieranie, fragment z pamiętnika.

 
Zamilkł człowiek, na gałęzi myślami przysiadł wraz z ptakami, co tylko na jakiś czas na tej gałązce. I doświadczył gałęzi łamania…
 
Doświadczenie, pierwszy raz tak przenikliwe i bolesne. Na ziemie powalenie,zabranie powietrza z płuc, nogi jakby w piec hutniczy ktoś włożył, serce o mało nie eksploduje, potężny ucisk na tył głowy…Strach, lęk, pogodzenie. trzask życia.
 
„Jeśli możesz oddal tą chwilę” resztkami sił na głos wypowiadam.
 
Zasypiam. Kolejny dzień podarowany. Pozostaje lęk przed każdą kolejna nocą. W dzień chodzę noga za nogą, od lekarza do lekarza. Wspominam podarowane piękne chwile. Spotykając znajomych, zadaje sobie w myślach pytanie :- czy jutro cie zobaczę ? Wieczorem starannie się myję i golę, sprzątam dookoła, na wypadek gdyby ktoś mnie rano znalazł…
 
Po kilku miesiącach tabletek połykania przychodzi odpoczynek dla ciała. Mam się znacznie lepiej przez prawie miesiąc. Znowu się przewracam, jestem potwornie zmęczony. Dokuczają nerki, wątroba,śledziona, trzustka, serce, głowa. Borelioza….I tak z tą panną Borelią sobie chodzimy. Chociaż nie zawsze chodzimy, czasem leżymy, w namiocie, w chatce, szałasie, u Aniołów kilka miesięcy. Od kilku miesięcy mam się znacznie lepiej. Przez ten czas wydaję wszystkie zapracowane pieniądze, oraz te podarowane od kilku znajomych, na leki, wizyty lekarskie…
 
Pasmo Radziejowej,Beskid Sądecki 30 Styczeń 2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *