Serce na kłódkę…

„62-letnia emerytka z Dziwonowa (woj. zachodniopomorskie) razem z bratem i chorym synem zabrała przeterminowane jedzenie składowane na śmietniku przy jednym z supermarketów. – Powiedziano nam, że możemy na dziesięć lat trafić za kraty, wyprowadzając z domu zakutą w kajdanki…”

Jakże byłem kiedyś wdzięczny, za każdą przywiązaną obok kosza na śmieci reklamówkę z czymś do jedzenia…

Najwygodniej jednak na śmietnik i jeszcze na kłódkę.A wystarczyło by trochę dobrej woli, serca nie zamykać na kłódkę..Czy to nie właściciel miejscowego marketu powinien odpowiadać za wyrzucanie i doprowadzanie do przeterminowania żywności ? Czy tak trudno dzień przed upływem terminu, przekazać lub pozwolić odbierać tę żywność najbliższej organizacji ?

Wpis z butelką…

W podróży zaobserwowane…

Wysiadając, pomiędzy fotelami, butelki małe, pozostawione z wodą, łyk lub dwa i pozostawienie, wyrzucenie. Za darmo otrzymane podczas podróży rozpoczęcia. Obserwowałem jak wielu starszych wiekiem odmawiało przyjęcia, wsiadająca młodzież brała jak leci…
Kochani młodzi, oby nie zabrakło Wam nigdy wody…

Połowa.

Połowa usługi, usługa taka, człowiek się dowiaduje w połowie życia ( daj panie Boże ). Przesyłkę nadać chciałem, zatrzymanie więc przy przedziale z napisem: Przesyłki konduktorskie.Paczuszka nie duża, odliczona kwota przygotowana, ja pełen optymizmu. Miły pan konduktor stwierdza że i owszem , że do tej miejscowości do której przesyłka adresowana, właśnie jedzie ten pociąg, że tam nawet kończy bieg,ale nadać można tylko do miejscowości 200 km bliżej położonej. Nie ogarniam, połowa optymizmu odjechała. Konduktor widząc uchodzący ze mnie optymizm aby mnie podbudować, stwierdza: jednak na połowie trasy można skorzystać z tej usługi. To się nazywa pół usługa , tak jak bym po połowie piosenek zaczął wykonywać.Jakby połowę ściany murarz postawił i na tym skończył.
Czy nie zagnieździł ktoś z połówką… w Dyrekcji PKP Intercity,… ?

Idąc brzegiem.

Bażant ziarnopytacz.

Mijam prawie każdego dnia.

Przelatują z jednej strony drogi, na drugą. Po jednej stronie bażancie osiedle, domki gdzieś pochowane. Po drugiej stronie drogi, domy ludzi którzy kury trzymają. A gdzie kury, tam ziarno powinno być. Zima zaczyna im chyba doskwierać. Coraz śmielej pod domy podchodzą, o ziarno pytają.